Portret nauczyciela-mistrza

Polish Czech English German
wtorek, 27 październik 2020 14:35

Portret nauczyciela-mistrza w oczach jego wychowanka

Napisał

"Alicja Markiewicz-Polak to wspaniały przewodnik na trudnej drodze zdobywania wiedzy" - praca Jana Pietrzaka z Szkoły Podstawowej nr 1 w Nysie. Praca uzyskała I miejsce w kategorii szkół podstawowych w XII edycji Konkursu Literackiego im. Wandy Pawlik „Nyska Lilia Literacka” w 2020 r...

 Alicja Markiewicz-Polak to wspaniały przewodnik na trudnej drodze zdobywania wiedzy

 Amerykański historyk, Henry Brooks Adams napisał: „Nauczyciel ociera się o wieczność. Nigdy nie można stwierdzić, gdzie kończy się jego wpływ.” Analizując tematy prac w tegorocznym konkursie, długo nie mogłem zdecydować, który wybrać. Wiedziałem, że bardzo chcę wziąć w nim udział, ponieważ na swojej drodze spotkałem wielu godnych podziwu pedagogów, wysłuchałem wiele ciekawych opowieści moich rodziców. Były to głównie zabawne historie, które wydarzyły się w ich szkolnych latach -  a to nauczyciel podczas lekcji spadł z krzesła, a to przez przypadek pani wypiła wodę przeznaczoną do podlewania kwiatów, i wiele innych.

Pomyślałem, może wywiad z którymś z ich nauczycieli? Może odnajdę tą Panią „od kawy”? Jednak to nie było to, chciałem opowiedzieć swoją własną historię. Właśnie wtedy natknąłem się na cytowane wyżej słowa Henry’ego Brooksa Adamsa, i już wiedziałem, że jest jeden nauczyciel, który wywarł bardzo duży wpływ na moją wczesną edukację i śmiało mogę powiedzieć - do dzisiaj jest dla mnie motywacją do dalszych działań.

W wieku sześciu lat przekroczyłem progi mojej dzisiejszej szkoły. Przerażenie, lęk, a zarazem ciekawość ogarniały mnie od pierwszych chwil. Jeszcze kilka dni wcześniej opuszczałem malutką, wypełnioną zabawkami i kolorowymi rysunkami przedszkolną salę, gdzie spędziłem beztroskie trzy lata. Teraz przed moimi oczami piął się w górę olbrzymi ceglany budynek. Wewnątrz długie korytarze, wypełnione mnóstwem dzieci. Serce biło mi jak oszalałe, po pierwsze dlatego, że poznam całkiem nowych kolegów i koleżanki, po drugie w mojej głowie kotłowało się wiele pytań: Czy poradzę sobie? Czy jestem gotowy? Co mnie czeka?

Drżąc ze strachu przed nowym, nieznanym mi do tej pory światem, powoli zająłem miejsce w wyznaczonej ławce. I nagle do klasy weszła Ona, moja pierwsza wychowawczyni. Nie mogłem oderwać od niej wzroku. Długie, pięknie lśniące włosy opadały na jej ramiona. Szeroki uśmiech rozświetlał jej delikatną twarz, z oczu bił spokój. I już wtedy wiedziałem, że dam sobie radę, z Jej pomocą na pewno.

Pani Alicja Markiewicz - Polak - mój przewodnik w edukacji wczesnoszkolnej, mój wzór do naśladowania, osoba, która do tej pory nie przestaje mnie inspirować. Do momentu, gdy została wychowawcą naszej klasy pełniła w szkole funkcje pedagoga oraz psychologa szkolnego. Z perspektywy czasu, jestem przekonany, iż pomogło jej to nawiązać z nami tą silna więź na linii nauczyciel - uczeń. Już w pierwszych dniach nauki dała pokazać się jako osoba bardzo kompetentna, wyrozumiała, opiekuńcza.

Każda lekcja była przygotowana perfekcyjnie, nie było mowy o nudzie. W niesamowity sposób wprowadzała nas w świat matematyki, przyrody, nawet kaligrafia na jej lekcjach była przyjemnością. Rozbudzała w nas olbrzymią ciekawość świata. Z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że była bardzo wymagającym nauczycielem. Kartkówki z tabliczki mnożenia pisaliśmy dopóki, dopóty cała klasa nie miała 100%. Było to bardzo męczące, ale dziś chyba wszyscy jej za to dziękujemy. Często czytała nam na głos lektury, wtedy każdy, siedząc „po turecku” na kolorowym dywanie, wpatrywał się w nią jak w obrazek. Do tej pory w głowie dźwięczy mi melodyjny głos Pani Ali - nikt nie potrafi w tak magiczny i absorbujący sposób przedstawić losów słynnej „Calineczki”.

Spędziliśmy wspólnie cztery lata, od zerówki do końca edukacji wczesnoszkolnej. To był bardzo ważny dla mnie czas, odkrywałem nowe ścieżki, dzięki Pani Ali poszerzałem swoje horyzonty. Bardzo trudno jest wzbudzić w tak młodym człowieku chęć do nauki, ale Ona to potrafiła. Czułem, że pod jej uważnym okiem będę rozwijał się. I tak też się stało, zauważyła, że posiadam duże zdolności matematyczne, notabene do tej pory nie zdawałem sobie z tego sprawy; po prostu lubiłem liczyć i rozwiązywać zagadki logiczne. Otrzymywałem dodatkowe zdania matematyczne, Pani Ala zachęcała mnie do udziału w konkursach.

Nauka nauką, lecz to nie najważniejsze. Najbardziej cenię Panią Alicję za to, że potrafiła stworzyć z całkiem obcych sobie dzieci bardzo zgraną drużynę. Jej umiejętność pokojowego rozwiązywania naszych infantylnych konfliktów, spokojne podejście do, delikatnie mówiąc, energicznych dzieci, opanowanie dały nam poczucie, że wspólnie jesteśmy jedną wielką rodziną.

Zapytałem moje koleżanki i kolegów, jak wspominają Panią Alę. Każdy pamięta czerwone jabłko na jej biurku, szeroki uśmiech i serdeczność, którą nam okazywała. Większość wspomina częste wycieczki, dzięki którym integrowaliśmy się na neutralnym gruncie. Wszyscy zdajemy sobie sprawę z faktu, że dzięki jej zaangażowaniu i cierpliwości mamy solidne podstawy, aby w życiu osiągnąć znacznie więcej niż myśleliśmy.

Mam dopiero trzynaście lat, spotkałem i prawdopodobnie spotkam na swojej życiowej drodze wiele wybitnych i życzliwych osób, które wpłynęły lub wpłyną znacząco na mój sposób myślenia i podejmowanie decyzji. Jednak powracając do słów Henry’ego Brooksa Adamsa „Nauczyciel ociera się o wieczność. Nigdy nie może stwierdzić, gdzie kończy się jego wpływ”, śmiem twierdzić, że najtrwalszy, dający mi niesamowitą wiarę w siebie i samoakceptację, wpływ miała na mnie Pani Alicja. Stworzyła mocne podwaliny do mojego dalszego rozwoju. Uważam, że mało kto z nas docenia swoich pierwszych przewodników. Dla mnie to przede wszystkim rodzice i moja pierwsza wychowawczyni Pani Alicja Markiewicz-Polak.

 2020 stopka